LOST - Rose Nadler [wyleczony], siostra Juliet [wyleczony], Benjamin Linus [wyleczony]
DESPERATE HOUSEWIVES: Lynette Scavo [wyleczony]
GREY'S ANATOMY: Izzie Stevens [? - daje stówę, że będzie wyleczony]
SIX FEET UNDER: Nate Fisher [wyleczony]
Pomijam już polskie seriale, gdzie również nowotwory znikają szybciej niż pryszcz [przykład: postać Jerzego Zelnika w "Klanie" i Zosia z "Na dobre i na złe"].
Wniosek - nowotwory w serialach jest łatwiej uleczalny niż przeziębienie w prawdziwym życiu.
Ostatnio z kumplem rozmawiamy, jak miałyby wyglądać amerykańskie seriale w wydaniu polskim. Oto próbka możliwości:

Nie bijcie, to tylko takie niewinne żarty, nie mamy pieniążków na licencje.
J.J. Abrams obwieścił, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby nakręcić kinową wersję serialu "Lost". Nie ma co prawda pojęcia co mógłby tam opowiedzieć, ale pieniądze będą pewnie z tego tytułu spore. Otóż, niechętnie patrzę na tą perspektywę... Czwarty sezon był naprawdę słaby i niezwykle przekombinowany, strach pomyśleć, co wykombinują scenarzyści w kolejnych trzech seriach. "Zagubieni" zyskali mnóstwo fantastycznych "pierdół", kompletnie odmiennych od klimatu pierwszych trzech sezonów. David Lynch dawno temu nakręcił filmową opowieść o "Twin Peaks", konkretniej prequel "Fire, walk with me". Byl to pomysł dość chybiony, ponieważ kinowa wersja została skrytykowana w filmowym światku, pominąwszy już to, że totalnie nic nie wnosiła do serialu. "Lost" w pierwszych odsłonach był historią genialną, opowiedzianą w wspaniałym stylu, wykonaną z rozmachem - ciekawostką jest to, że pracownik ABC został zwolniony z pracy, ponieważ zezwolił na tak ogromny budżet pilotażowego odcinka. Potem jednak okazało się, że serial przynosi niewyobrażalne zyski. A poniżej małe wspomnienie, zwiastun do jednego z pierwszych odcinków "Zagubionych"
Zaczęło się! Pierwsze odcinki seriali wyemitowane! Jak już wspominałem we wrześniowej notce wszystkie stacje rozpoczęły walkę o oglądalność. I bardzo dobrze, bo parę tytułów jest naprawdę godnych uwagi.
Jeśli chodzi o "Dexter" [odcinek wyciekł już na początku września] całkiem interesująco się zapowiada. Po pierwszym odcinku trzeciej serii wydaje się, że tytułowy bohater [Michael C. Hall] z "dobrego" mordercy, który mordował wg kodeksu stanie się sukinsynem, który będzie robił wszystko, żeby tylko zaspokoić swoje potrzeby. Ale to tylko moje osobiste przypuszczenie, które nie musi rzecz jasna być urzeczywistnione...
"
Chirurdzy" nieźli, po fatalnym i nijakim czwartym sezonie wydaje się, że powoli serial jakościowo wyrasta jak feniks z popiołu. Bardzo interesujący wątek pacjentek [spora intryga] oraz znany z "Rome" i "Made of honor" Kevin McKidd, jako lekarz z US Army [liczę, że to nie koniec tej postaci w seialu]. Niezgorsze...
"Californication" [2x01] również udanie. Tym razem twórcy już sobie nie żałowali, odpuścili inne wątki, przez niemal cały odcinek toczą się pogadanki o intymnych sprawach, dominuje rzecz jasna seks. Reżyseruje David Duchovny , który ostatnio miał w swoim życiu takie same problemy, jak bohater, którego kreuje. Niezłe, a na dodatek ciekawe zakończenie.
I na koniec najlepszy tytuł, a mianowicie "Desperate Housewives" - znane w Polsce, jako "Gotowe na wszystko". Marc Cherry [kreator, a także scenarzysta pierwszego odcinka 5 sezonu] z ekipą wymyślili coś wspaniałego. Przenieśli akcję o pięć lat, co spowodowało przyrost tajemnic. Wiadomo również jaki będzie przewodni wątek kryminalny w piątej odsłonie. Wspaniały powrót i w ogóle nie widać pięciu lat, które przeżyły na antenie ABC słynne zdesperowane gospodynie. Śmieszne, nurtujące i co najważniejsze wciągające...
Na koniec promo piątego sezonu "Desperate Housewives" - równie ciekawe, jak cały serial.
Małe, spokojne, ciche miasteczko o pięknej nazwie 'Twin Peaks' [bliźniacze szczyty]. Ten stoicki spokój został przerwany z tajemniczym morderstwem pięknej dziewczyny - Laury Palmer [Sheryl Lee]. Cała miejscowość stanęła na głowie, musiała przywitać niezwykle sympatycznego gościa - agenta FBI Dale'a Coopera [Kyle MacLachlan]. Powoli odsłaniają się tajne zakątki miasteczka, które nie jest tak nieskazitelne, jak by się wydawało na samym początku.
Zapewne każdy z was słyszał o tym słynnym serialu. W czasie emisji w USA ludzie nosili koszulki z nadrukami 'To ja zabiłem Laurę Palmer', główne tematy rozmów dotyczyły również tego tytułu... Popularność była wielka i po roku już dotarła do Polski. Obecnie jest on emitowany w godzinach nocnych, zdaje się na TVP2. Polecam wam jednak znalezienie tego uroczego serialiku na DVD, od razu ostrzeżenie - wciąga! David Lynch wraz z Markiem Frostem wymyślili serial niezwykle mroczny ze sporą ilością postaci, które uzupełniają się nawzajem. Nie ma tutaj osób niepotrzebnych, wtrąconych na siłę [czego nie można mimo wszystko powiedzieć o niektórych, pojedynczych wątkach]. Pierwszy sezon zapiera dech w piersiach, jest przegenialny - po prostu serialowe arcydzieło. Kapitalny wstęp, szybki "przejazd" po najważniejszych bohaterach i już od samego początku jesteśmy wtajemniczeni... W kolejnych epizodach wiemy coraz więcej, a seria pierwsza kończy się wydarzeniem, który odbiorcę może zbić z nóg [doprawdy nie wiem jakim cudem fani serialu wytrzymali przerwę w nadawaniu]. W pierwszej połowie drugiego sezonu znowu akcja porusza się własnym, spokojnym tempem. Serial zaczyna nużyć dopiero przy końcu - okolice dwudziestego odcinka, niestety zakończenie nie pozostawiło nam odpowiedzi na najważniejsze wydarzenie [na szczęście nie chodzi tutaj o nazwisko mordercy Laury ;)]. Dlatego David Lynch wraz z Markiem Frostem postanowili nakręcić jeszcze film pełnometrażowy - "Twin Peaks: Fire walk with me" pokazywany m.in. w Cannes [osobna recenzja dzisiaj lub jutro]. Wracając jeszcze do serialu - nie jest to również obraz dla każdego. Zawiera niekiedy bardzo zamotane wątki, mocno zaznaczana jest ludzka psychika - połączona z rozdwojeniem jaźni i sennymi fragmentami przeplatającymi się z jawą [standard u Lyncha], co nie każdemu musi się spodobać.
Muzykę napisał znany z "Blue Velvet" czy "Prostej historii" Angelo Badalamenti. I zadanie wykonał po prostu nieziemsko. Przepiękne jazzujące kawałki, wplatające się w akcję i najsłynniejszy chyba motyw muzyczny wykorzystany w czołówce są perfekcyjne.
Należy również pochwalić aktorstwo. Poza nielicznymi wyjątkami obsada spisała się świetnie, co wcale tutaj nie było takie łatwe. Genialnie zagrał Ray Wise [rola Lelanda Palmera], niewiele gorzej RIchard Beymer [Benjamin Horne], MacLachlan czy Michael Ontkean [który niestety po zakończeniu emisji praktycznie nie dostał żadnej ciekawej roli i aktorsko zamilkł - szkoda] w roli Harry'ego Trumana.
Kończąc ten tekst serial jest pozycją obowiązkową dla fanów twórczości Lyncha, lubiących dobre seriale czy marzycieli lubiących wątki balansujące na pograniczu snu i jawy. Dla mnie serial jest niemal idealny, ale że był troszkę zbyt rozwlekły wrednie obniże notę o jeden punkt.
1 2 3 4 5 6
Nie tylko w Polsce rozpoczynają się emisje najpopularniejszych i tych nieco mniej lubianych seriali. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie niemal każdy podbija nie tylko ten olbrzymi kraj, ale również świat... Czego możemy się spodziewać jesienią?
Liczący trzy sezony serial telewizyjny opowiadający o grupie nastolatków mieszkających w Roswell. Odcinek pilotażowy rozpoczyna się bardzo dynamicznie - w barze "Crashdown" mężczyzna oddał strzał do kelnerki zwanej Liz [Shiri Appleby]. Nagle podchodzi do niej chłopak - Max Evans [Jason Behr], który poprzez dotyk uzdrawia ją nie pozostawiając żadnego śladu po ranie. Okazuje się, że jest on kosmitą, który przybył z planety Antar wraz z Michaelem i Isabel. Potem jest już tylko ciekawiej - rozpoczyna się walka o przetrwanie.
Jest to pierwszy serial, który obejrzałem od początku do końca. Inne albo się nie skończyły, albo nie dooglądałem. Przyznam szczerze, że byłem sceptycznie nastawiony. Serial o kosmitach to pewnie ścierwo? Zadawałem sobie te pytania, gdy przychodziło mi włożyć płytę do napędu. Ale rozpocząłem i wciągnęło mnie na dobre. Szybki pierwszy sezon zwieńczony jest dość sporą ilością pytań na kolejną serię. Potem niestety jest jednak gorzej. Dochodzi nowa bohaterka - Tess [Emilie de Ravin - znana z "Lost" i "Wzgórza mają oczy"], która nie przypadła mi do gustu. Ogólnie było słabiej, fabuła się gmatwała, ale również było nieźle. Zdecydowanie lepiej oceniam ostatni, finałowy sezon serialu - obfitował on w akcję i przynosił odpowiedzi na wszystkie nurtujące odbiorców pytania. Trzeba przyznać, był to dobry serial z niezłym scenariuszem i zadziwiająco dobrą grą aktorską. Wyróżniam tutaj przede wszystkim Williama Sadlera, Katherine Heigl i Nicka Wechslera. Każdemu kto lubi filmy sci-fi radzę zapoznać się z tą pozycją, bo myślę, że warto. Nie jest to jakiś mój faworyt, ale spełniał podstawowe warunki dobrego serialu - wciągał, był interesujący fabularnie i zazwyczaj nie nudził. O rolę Maxa ubiegał się nawet Heath Ledger i szkoda, że jej nie dostał, bo kreacja Behra była bardzo przeciętna. Pochwalić trzeba również czołówkę, która zmieniała się co sezon, za każdym razem była bardzo dobra, co jest również zasługą motywu muzycznego "Here with me" słynnej Dido.
1 2 3 4 5 6